Mieszkam obecnie w Krakowie, odkąd tylko zacząłem poznawać Boga, modliłem się o kościół tego miasta i Całą nasza Polskę. Modlę się by to polska była tym miejscem gdzie pierwsze objawi się Nowe Jerusalem, była tym miejscem gdzie zstąpi to nowe miasto, na które czeka cały świat. Czytałem w bibli że kamień zostanie odebrany Izraelowi i dany innemu narodowi, modle się by to Polska dostała ten kamień węgielny.

Swego czasu jak brałem się za interesowanie tym czym jest ciało Chrystusa, trenowałem jego budowanie budując Krakowskie Szopki, robiłem to wtedy z papieru, złotek drewienek, modeliny i innych materiałów. Dziś Bóg uczy mnie jak z nim współpracować i budować Jego Królestwo Boże, to prawdziwe to które żyje, a nie więzi Jezusa w obłędach własnych rozumów. Różne treści na moich stronach internetowych, jak i różne moje zachowania mogą wydawać ci się dziwne, dziwaczne, chore lub jakieś inne, ale robie wszystko zgodnie z głosem Bożym jaki słyszę. Bóg kiedyś kazał Izajaszowi chodzić nago po Jerozolimie, by coś pokazać, Ozeaszowi kazał sie żenić z prostytuką by cos pokazać, mi czasem każe zrobić szopkę by coś pokazać… takie powołanie Krakusa, urodzonego w Kielcach 😛

Pochodzę z cudownej Rzymsko-Katolickiej rodziny. Mam cudowna mamę i cudownego tatę których kocham, i wogóle mam cudowną rodzinę wiem, że zawsze mogę na nią liczyć, mimo że całkowicie odeszłem od wyznawanej przez nich religii katolickiej. Mój ojciec Jan Urban jest geologiem, stworzył kiedyś inwentarz jaskiń województwa Świętokrzyskiego, tego gdzie czarownice zawsze coś organizowały i wogóle uwielbia chodzić we wszystkie czarne dziury w ziemii. Ja nigdy tego nie lubiłem, w sensie tego wchodzenia pod ziemię, ale zamiłowanie to przejąłem, i uwielbiam wchodzić we wszystkie czarne zmory ludzkich serc i rozumów wyciągam stamtąd najcudowniejsze skarby świata, jakie było mi oglądać, jak się tylko uda widze potem żywych ludzi, które nie są już tylko postaciami z szopek poruszających się tam i z powrotem w swoim piekle. Ale żyją oddychaja prawdziwym powietrzem Królestwa Bożego, takim powietrzem za którym każdy prorok starego testamentu oddałby bez wahania życie…

Dzięki Tacie mam nawet swoją jaskinię, na moją cześć jaskinia w rezerwacie Piekło nad Niekłaniem, dostała nazwę “Tomkowa Dziura“. Śmieje się czasem, że to jakieś proroctwo. Tamto miejsce ma dosyć ciekawą legendę, podobno wedle podań szatan wysyła tam diabły by pokutowały (diabły pokutujące to takie którym udało się zrobić coś dobrego). Chodzą więc te diabły po tym rezerwacie… i czasem jakiś wpadnie do Tomkowej Dziury i Tomek zrobi z nim porządek w tej dziurze zbada, postraszy, pogłaska kopnie w tyłek, a następnie wystrzeli diabełka z dziury jak armaty dodając mu skrzydełek 😛

Mimo że żyłem w katolickiej rodzinie, biblie czytało sie u mnie w domu nadwyraz często, w sensie tata czytał raz do roku fragment na wigilię, ale na szczęście tata ma Brata Marcina Urbana, wujek jest tzw. Świadkiem Jechowy, przychodził do nas do domu i prawie zawsze przynosił jakieś słowo od Pana, zawsze stał na Strażnicy niniwy pańskiej, zdarzało się też że brał nas (w sensie dzieci) na bok otwierał biblie i czytał nam historie o Jezusie. Bardzo to lubiłem, raz byliśmy razem na wakacjach na łódkach na mazurach gdzie wujek uczył mnie łowić ryby (mogłem pierwszy raz w życiu legalnie łowić ryby na jego licencji jako osoba towarzysząca). Mimo że to dla mnie dzieciaka było fascynujące, bardziej jednak podobały mi się te chwilę kiedy zapraszał na nas swoją łódkę i czytał biblię. Takiej pilności i miłości do nauk Jezusa nie spotkałem u nikogo, kto dziś śmie się zwać chrześcijaninem. Dziś wujek pisze wiersze i fraszki, wiele osób je śpiewa i umieszcza na youtube a wujek prowadzi na FaceBooku Fraszkoterapię.

Miałem jeszcze cudownego dziadka, profesora historyka, dziadek uczył mnie zbierać szukać i zbierać grzybów nagrałem nawet instruktarz… To było piękne os tamtej pory umiem odnajdywać grzyby nawet najbardziej suchych i nieurodzajnych lasach. Tam gdzie grzybiarze udający kościół Chrystusa (w sensie chrześcijanie) nie wchodzą, tam wychodzę z siatkami pięknych okazów braci i sióstr w Chrystusie, których poznaje po miłości.

Dziadek kochał się wszystkim dzielić co miał najlepszego, chodził szperał po tych wszystkich historycznych archiwach i dla każdego wyciągnał najlepsze kawałki. siedział grzebał i każda tajemnice wyciągał wierzch! Jak np dowiedział się ze jakiś dziennikarz szuka skąd pochodzi nazwa Tymbark przewalił wszystkie Archiwa i znalazł, że nazw pochodzi od średniowiecznej nazwy Mandragory, która podobno tam rosła i była i przez czarownice zbierana (dziadka nie obchodziło że utraci autorytet profesorski podając w tak błachej sprawie tak niewyobrażalne wyjaśnienie, czy też cokolwiek innego, dziadek mówi że tak mówią archiwa i tyle). Swego czasu jak jeszcze żył był najlepszym w polsce specjalista od polskiej średniowiecznej łaciny, jak tylko ktoś był chętny mógł do dziadka przyjść i dostawać lekcje dziadek uczył wszystkiego pilnie i za darmo, mało jednak kogo to wszystko interesowało, są jednak tacy wśród dzisiejszych historyków, którzy pamiętają tego mistrza. W służbie dla kościoła mojego Pana Jezusa Chrystusa dziadek podsumował i rozkminił reformacje opublikował to np. w książeczce Epizod Reformacyjny i innych pracach. Rzetelnie i jasno opisał skutki tego co się stało i jak to wszystko zostało przyjęte. Z tej ksiazczeki która jest raczej tylko cytatem archiwów, niż jego opinią, dowiedziałem się ile w tej całej reformacji było serca a ile rozumu. Po tym całym badaniu reformacji, czemu poświęcił wiele swojego życia dziadek zakochał się w mieście Rakowie i tym co tam się zadziało Objawieniem miłości Bożej jakie się w tym mieście pojawiło, zbiegli się tam wszyscy z polski którzy chcieli żyć biblijnie prosto skromnie i zgrabnie i we wzajemnej miłości, nazwali się Braćmi Polskimi (może nie byli zbyt pilni w studiowaniu słowa, ale pragnienie serca im mówiło że chca życ jak bracia i tyle im starczyło). Może jak zwykle teologie mieli odjechane, ale dało mi to jakieś światełko, że w tym kraju coś da się zmienić.

Takim otwartym marzeniem mojego dziadka o którym jasno się kiedyś wypowiedział jak wracaliśmy z jednej podróży było zostanie schizofrenikiem, podobno według niego i tego na ile znał historię świata Ci najwięksi odkrywcy i geniusze, którym udało się coś zmienić na drogę miłości w świecie to byli schizofrenicy. Dziadkowi mimo kilku pobytów w psychiatryku diagnozowali tylko dwubiegunówkę. Jak tylko odwiedzałem dziadka w szpitalu, niezależnie jaki to szpital byli zawsze jacyś inni pacjenci co podchodzili do mnie i delikatnie kopali mnie po nogach, dając mi jakiś dziwny znak…. jakby mnie zapraszali do swojego grona mówiąc przyjdź do nas na tych nogach.

Udało mi się spełnić Marzenie dziadka i prosbę tych ludzi, przyszłem do nich i dostałem tą diagnozę o której on marzył. Jak trafiłem do psychiatryka pierwszy raz, było ciężko strasznie ciężko, przywiązali mnie i trzymali w pasach itd wstrzykiwali wszystko co się dało, haloperidole i inne, oskarżali że jestem wobec nich agresywny itd mimo ze nigdy nie byłem, ja jedynie się ich bałem i się wyrywałem bo bałem się ze chcą mnie skrzywdzić. Nie wiedziałem dlaczego wogole czegos ode mnie chcą jak ja do nich z milościa jedynie przychodzę. Byłem jak dziecko które się wyrywa matce, która podobno chce dobrze. Ale jak w głębi duszy pamiętałem te słowa dziadka, że żeby coś zmienić trzeba być schizofrenikiem. Z pomocą Jezusa zostałem wielokrotnym schizofrenikiem, mam nawet diagnozę Schizofrenie paranoidalnej z komponentna afektywną, widać taka potrzeba ciała Chrystusa nastała. 7 razy musiałem sie zanurzyć w obłęd, w sensie 7 pobytów w szpitalu przeżyć, by w końcu cos zobaczyć.

O drugiej rodzinie tej od strony mamy narazie nie wspominam wiele publicznie, druga rodzina nadała mi charakter i nauczyła mnie czym jest rodzina i jak się o nią walczy ramię w ramię (niejeden kibic śpiewający ten hymn kibiców by pozazdrościł tej mojej rodzinnej watachy od strony mamy). Wszyscy co mnie rozpoznali jako brata w wierze i ciało Chrystusa, i mnie dobrze znają i spożywają ze mną wieczerzę pańską mogą zaświadczyć ze rodzina od strony mamy jest też ok. nie chce mi się więcej opisywać, bo jak napisałem w tym kraju i tak większość tych co zwą się chrześcijanami mają swoich braci, mamy i siostry w wierze głęboko w dupie, głębiej niż w tej “Tomkowej Dziurze“, więc wątpie żeby kogokolwiek to interesowało.

Opowiem narazie tylko o dziadku, ojcu mojej mamy. Dziadek był zwykłym hydraulikiem pracował na zakładzie w Tymbarku, tam dbał o to by te rurki w dobrą stronę soki kierowały. Z zamiłowania jednak był ogrodnikiem i rolnikiem, nie miał jednak hektara nie przychodził jednak do Boga z pretensjami. Miał maleńką działeczkę obok mieszkania, o którą dbał całym sercem, dłubał w tej ziemi wszystkim co się dało jego ulubionym narzędziem ogrodniczym były widelce. Interesowała go tylko działka, porządek w domu sprzątał non stop podłogę na kolanach no i dbał o to by zawsze było co zjeść. Dziadek miał przyjaciela, przyjacielem był dyrektor zakładu w Tymbarku, przyjaciel poprosił dziadka by ten zapisał się do tzw. partii, dziadek się zgodził, dziadek zapytał przyjaciela czy może obsadzić zielone skwerki zakładu różami, przyjaciel się zgodził. W ten oto sposób dziadek otrzymał swój ogród, wszędzie gdzie był czy to w pracy czy w domu otaczały go piękne róże. Od dziadka dostałem jedno nauczanie, dziadek dał mi kiedyś 5 zł i powiedział bym wsadził w ziemię sprawdził co z tego wyrośnie. Postąpiłem wedle tego nauczania wziąłem wszystkie swoje pieniądze i inne talenty talenty i zasadziłem się w czymś co zwie się chrześcijaństwo i wyznaje zasady  czarnej książki. Dałem z siebie wszystko oddałem wszystko co miałem, niestety mimo mojego pełnego najpierw normalnego, a następnie obsesyjnego, potem nawet schizofrenicznego, a nawet magicznego (poruszyłem nawet sferę ponadnaturalną opisywaną przez Ochorowicza naszego polskiego geniusza), psychotycznego wręcz obłędu na tym punkcie nic z tego nie wyrosło. Dziadek miał racje. Zrozumiałem wtedy że to co zwie się chrześcijaństwo nie jest ciałem Chrystusa, ale jest kolejnym ludzkim tworem.

 “O jak dobrze i miło gdy bracia w zgodzie żyją”  -odkąd usłyszałem tą pieśń (psalm 133), nie umie mi ona wyjść z głowy i nie ustanę dopóki nie będę tej pieśni słyszał na każdej ulicy w tym kraju. Jak będę ja słyszał to usuwam tą stronę www bo już potrzebna nie będzie.

 

  Nie mam więcej pojęcia co wam więcej mam o sobie napisać i tak w tym kraju każdy zapatrzony jest na samego siebie i tylko jest jedno wielkie udawanie, że kogokolwiek los innego interesuje. I nawet jeśli jestes psychoanaltikiem, lekarzem, ratownikiem, psychiatrą, psychologiem, czy też psychoterapeutą i nie masz odwagi przyznac sie przed pacjentem do swojej wiary, nie chcesz się modlić z pacjentem – wypierasz się Jezusa, nie próbuj mnie przekonywać, że jest inaczej bo to nawet śmieszne nie jest, Jezus tez się Ciebie wyprze jak przyjdzie na Ciebie czas. Nie mówię o łamaniu zasad praw np zasad psychoterapii psychoanalicznej, gdzie pacjent ma sie nic nie dowiadywać o terapeuci. Módl się o pacjenta w duchu, a na głos po skończonej sesji, ale na Boga przyznawaj się do swojej wiary.

Złego słowa nie powiem o policjantach, z wszyskich których spotkałem i z których poznałem w różnych sytuajcach tak np, jak rzucili mnie na ziemię i związywali mnie w kajdany bo podobno stanowiłem zagrożenie. Czułem ze wszystko robią w miłości chrystusowej, taką w nich rozpoznałem. Wiele razy też z nimi gadałem, a ostatnio czekając kilka godzin z policjantami w karetce, wspólnie modlilśmy się i zapraszaliśmy Chrystusa do Polski. nie mówię za wszystkich policjantów, ale wszystkich których w tych dziwacznych sytuacjach odczułem jako bożych braci w Chrystusie.

Nazywam się Tomek Urban. Żyłem sobie w miarę normalnie w zdrowej psychicznie pełnej miłości rodzinie, aż zacząłem odkrywać, że istnieje wokoło mnie jakiś plan, jakieś sidło jest utkane. To sidło zastawił Jezus Chrystus, nie było człowieka, który głosił mi ewangelię jakoś bezpośrednio, raczej była we mnie jakaś tęsknota, która odbijała się w zewnętrznym świecie. Ewangelie poznałem od kamieni, kamieni które krzyczą, bo chrześcijanie milczą. Kamieniami nazywam ludzi o kamiennych sercach, czyli nie nawróconych, którzy wykrzykują pragnienie swoich serc w swoim życiu. Są to różni artyści, bezdomni, chorzy itd. generalnie świat, który mnie dookoła otacza tzw. kultura, sztuka, nauka i inne pierdoły, któremu nie podoba się to co tu istnieje, ten świat krzyczy że chce czegoś więcej i czuje, że to coś więcej gdzieś istnieje lecz niewiadomo gdzie.

Tych co zwą się dumnie chrześcijanami zacząłem postrzegać jako tych co uwięzili objawienie Jezusa Chrystusa i nie chcą z jakiegoś dziwnego powodu tego objawiania przekazać światu. w sercu mają boga, ale cierpią na jakąs dziwną chorobe psychiczną, która zwie się obsesją. .Ta chrooba sprawia że całkowiecie zatracają rozum i żyja tylko sercem, zaczeło się to wszystko conajmniej od Abrahama, jak nie od Noego, on pierwszy miał obsesje w rozumie, ale w sercu Boga. Co rozpoznał Melchisedek i przekazał mu cały swój pokój jaki posiadał, mimio tego że wiedział że z jego psychiką coś nie tak, to rozpoznał to serce które wyznaje Boga za Pana.  Generalnie skupiłem się zatem na poszukiwaniu Królestwa Bożego, bo przeczytałem w książce zwanej biblią by najpierw to robić, a potem wszystko będzie dodane. Szukam więc.

Pewnego dnia w grudniu 2018 roku, postawiłem się pod osąd Boży, postawiłem całe swoje życie, cały rozum, całe ciało wszystko co miałem, dałem Bogu zwyciężyć. Tego dnia narodziłem się na nowo z ducha (z wody już wcześniej przyjąłem chrzest). Od tego dnia cierpię na pernamentną psychozę (F23 wedle klasyfikacji ICD), w której twierdzę że jestem nowo narodzonym, a Jezus jest moim starszym bratem. Wszyscy cookoła boja się mnie jak ognia, zarówno świat chrześicjan jak i świat psychologiczny, psychiatryczny i psychoanalityczny.

Czasami diagnozowany jestem jako Schizofrenik Paranoidalny (F20), ale to trochę nieporozumienie, często wtedy wyjaśniam, ze od dziecka mieszkam w kraju gdzie wszyscy dookoła mówią, że Jezus jest Bogiem i jest naszym bratem, a ja w końcu zdecydowałem się w to po prostu uwierzyć. Pytam potem zatem kto ma schizofrenię? – odpowiedzi jeszcze nie usłyszałem.

Bywają też okresy kiedy diagnozują mi CHAD, czyli popularna dwubieguówkę (zaburzenia schizoidalne typ maniakalny F25), to okresy w moim życiu kiedy zaczynam mieć watpliwości, że kościół Jezusa Chrystusa istnieje. Mam po prostu dwa bieguny wtedy albo kościół istnieje, albo to wszystko mi się wydaje i istnieje tylko psychoanaliza.

Generalnie jestem wariatem, jak słyszałeś o człowieku który potrafi wparować na środek mszy i krzyczeć że Jezus żyje, to możliwe ze już o mnie słyszałeś. Ląduje się potem w psychiatryku na kilka tygodni, ale do głoszenia ewangelii w tym miejscu, czy też od modlenia się to miejsce tez się nadaje. Jakoś wytrzymam. Czasami nawet okazuje się że w środku psychiatryka trwa własnie cos co chrześcijanie nazywaja przebudzeniem, tak jak było raz w szpitalu Babińskiego, kiedy praktycznie każdy pacjent szykował coś na przyjście Pana, jeden komponował nocami nowe bity by zagrać pieśń na przyjście Chrystusa, drugi robił wynalazki dla Chrystusa jak ten przyjdzie, trzeci przykuty już zdajsie na amen do łóżka, jedyne dźwięki jakie z siebie wydawał to fragmenty pieśni wielbiących Boga co kilka godzin, a jak ktoś jeszcze nie wiedział o co chodzi budził się następnego dnia ze snem gdzie Chrystus mu się właśnie przyśnił i dopytywał potem o szczegóły.  Tak żywego kościoła jak w szpitalu poza murami i kratami psychiatryka nie spotkałem. Może teologie mają wszyscy poplątaną, no i w głowie kilka rzeczy krzywo poukładane, ale jak już się raz ujrzy choćby w czymś co zwie się dziś psychozą oblicze Boga i nie widzi się tego w czymś co zwie się kościół, to ciężko wrócić na ziemię… łatwiej w psychiatryku siedzieć gdzie pojęcie hymnu do miłości mają większe niż u większości chrześcijan.

Jaki jest teraz cel mojego życia, nie mam celu, nie mam misji, po prostu chce żyć i cieszyć się bliskością Boga, oglądac jego chwałę. Tak jak to dotychczas obserwowałem u wszystkich Chrześcijan jakich napotkałem na swojej drodze, wszyscy z wyjątkiem jednej osoby chwalili się och, jaki to Bóg jest wspaniały i jak go czują, a jak nie chwalili się, to wykorzystywali do własnych celów to, co Jezus mój brat dla nich na krzyżu zyskał. Tez chcę się tym nacieszyć, no i szukam jak to zrobić, napisane by najpierw szukać Królestw bożego, szukam więc. Poszukiwania opisuje tu na stronie.

No i tyle o mnie, jak ktoś chce więcej wiedzieć jaki mam nr buta, ile mam na koncie, czy też wynik ostatnich badań moczu prosze o wiadomość (ostatnio po umieszczeniu tej wiadomości usłyszałem że jestem internetowym trollem i się ukrywam, wiec nie chce nic przed nikim ukrywać, prosze wiec pytać smiało o wszystko co podobno ukrywam). Dla chętnych mogę wyjawić swoje wszystkie dane, proszę tylko o kontakt. Mam dużo papierów opisujących mnie,poniżej kilka wypisów ze szpitali. Publikuje te wypisy mimo ze wiem jak one o mnie świadcza, ale to ile bajek w niektórych z tych wypisów lekarze nawymyślali to już ich sprawa ich sumienie. wiem przynajmniej teraz jak się czują osoby psychicznie chore, z marginesu kiedy wszystko im można przypisać, dziekuję, przynajmniej poznałem prawdę Część wywiadów z chorym była pisana zdaje się metodą CTRL+C CTRL+V, bo jak czytam o tym ze ktoś ze mną rommawiał kiedy takich rozmów nie było, to się zastanawiam kto tu ma urojenia??? – Tak lekarze macie urojenia ze ze mną rozmawialiście.  Nie mówie o wszystkich bo zdarzało się szpital gdzie dużo ze mną rozmawiali, tak było np. w babińskim gdzie Pani Psycholog rzetelnie spisała wszystko co jej mówiłem, no i na UJ, ale tu na koniec wypis i tak pisała inna osoba niż ze mną rozmawiała, wiec znowu bajki o sobie czytam. Jak moja mama jeden w tych wypisów kiedyś czytała to tylko prosiła bym sie nie denerwował, wiedząc że to co czyta jest totalną nieprawdą. Lekarze czasami zapisują co żywnie im sie podoba, kiedyś za pierwszy m razem miałem wyjśc ze szpitala z Tworek z diagnoza dwubiegunówki, wyszedłem jednak z papierkiem że mam schizofrenie paranoidalną, następnego dnia poszliśmy zapytać czy oby na pewno tak ma być, lekarka sama się zdziwiła i stwierdziła, “ach pomyliłam się” i szybko wydrukowała inny papierek z inną diagnoza. To jest naprawdę wszystko pic na wodę fotomontaż, dlatego publikuje, mi jest naprawdę wszystko jedno co mi tam zapiszą, ale jest wiele osób które są tymi diagnozami bardzo przejęte i potem się mocno schizują i to jest dla nich ogromna krzywda.

Zresztą różne dziwne rzeczy się działy, raz np po karetkę zadzwoniła pewna bliska mi osoba z tekstem ze ja chce samobójstwo popełnić, czego nie chciałem. Ta osoba 2 miesiące później sama popełniła samobójstwo. Nie wiemy jeszcze tak naprawdę prawie nic o tym jak działa nasza psychika bo zajęliśmy się badaniem emocji i innych rzeczy, zamiast zając sie w psychice badaniem duszy (psyche) i wzajemnych oddziaływań dusz na siebie. Przed II wojna światową jak się czyta książki wtedy badali jeszcze psyche, po drugiej wojnie światowej wszyscy jesteśmy tak tym przerażeni tym co siedzi w duszach, że zajęliśmy gadaniem tylko o emocjach i innych pomniejszych rzeczach… no nie mówie o wszystkich bo jest pełno prac mówiących o kochaniu pacjentów itd. tutaj jakiś plus dam psychoanalitykom. Czytałem np teorie Biona na temat psychoz i w sumie w pełni się z nim zgadzam, jest to jakiś brak miłości, i tak dostałem takiej psychozy gdy po 36 latach życia pełnego ludzkiej miłości poznałem wymiar miłości bożej i dostałem coś w rodzaju psychozy, Bion miał racje, ale nie zauważył że ważne jest lustro miłości, w sensie co przez miłość się definiuje, czy to co człowiek może dać, czy to co Bóg nam dał w sensie Swojego Syna Jezusa Chrystusa.

 Jest wiec jak mówię, niektórzy lekarze rzeczywiście ze mną gadali, tak jak n. pani psycholog z Babińskiego, która rzetelnie opisała cała moją z nią rozmowę, niektórzy po części tylko zapisali prawdę. Inni zaś mieli urojenia, że ze mną rozmawiali, czasami też zapisywali treści swoich urojeń, że rozmawiali z osobą, która mnie do szpitala wysłała (np. o tym, że zdemolowałem mieszkanie – owszem kilka rzeczy poustawiałem na swoje miejsce robiąc porządek 😛 ale naprawdę mówię wam niezłe jaja – lepsze niż jakikolwiek kabaret).

 Z drugiej zaś strony chciałem z całego serca podziękowac wszystkim lekarzom i psycho-zawodowm, odwalacie kawał dobrej roboty. To co się ze mna stało to coś co nazywa się nowym narodzeniem spotkałem się z obliczem Boga. Po takim spotkaniu nie zostaje sie normalnym Izajasz (który w starym testamencie opisywał Jezusa), chodził nago i boso zdaje się przez 3 lata po Jerozolimie (na dzień dzisiejszy psychiatryk jak nic). W trakcie przebudzniea zielonośiwątkowego podobno ludzie szczekali do drzewa przeganiając diabła, Na Azusa street działy sie też dziwaczne rzeczy (ludzie zaczeli gadać róznymi jezyakami, uzdrawiali chorych itd. większość do psychiatryka). Ze mna tez działy się dziwaczne rzeczy, niestety nie znam kościoła który byłby w stanie te dziwaczne rzeczy złapać i mnie uspokoić, dlatego ląduje w psychiatryku i bardzo ni pomagają te wasze leki, mam całą apteczkę, np bardzo polubiłem kwetiapinę pomaga przy objawianiach bożych kiedy się nie da spać, trzeba kwietapinkę i na 7h sen murowany (choc nie zawsze zalezy od tego ile chwały boga ujrzałem). Tak więc dziękuję.