Sensem życia jest życie… problem jest w tym, że pod tym co rozumiemy jako życie jest uciekanie przed śmiercią, mniej lub bardziej zakamuflowane. Dlatego rozwiązaniem jest śmierć w wodzie i narodzenie się z niej i z Ducha, ot tajemnica rozwiązana (czyli tzw. Dobra Nowina Jezusa Chrystusa – Ewangelia) – wprowadzamy ją w życie.

Czy da się zastosować jakiekolwiek metody motywacji po śmierci w chrzcie Jezusa, i po narodzeniu na nowo z wody i z ducha… czyli kolejne nocne rozkminki, tym razem o rozwoju osobistym, osiąganiu sukcesów.

Trochę o liście do Rzymian, czyli prawdopodobnie najlepszym tekście motywacyjnym nowego testamentu (jak nie wogóle na świecie), o co tam wogóle chodzi…? I dlaczego jest to tak trudne do zastosowania w pełni, że do dziś mamy z tym problem. Dlaczego motywacja człowieka nowo narodzonego musi być zupełnie inna niż motywacja człowieka uciekającego przed śmiercią. Co się dzieje z nami gdy zmienimy dno naszej duszy, czyli gdy zmienimy kierunek dążenia naszej duszy, ze śmierci na życie.

O tym jak światowa panika przed przyjęciem łaski, dociera do prawdy licząc na przedłużenie cierpliwości Boga… A prawda jest że przyjęcie i zrozumienie jej jest tak trudne że czekamy już prawie 2000 lat… i gwałcimy swoje zachowanie (gwałtownicy porywają Królestwo Niebios), czekając aż w końcu zaczniemy to robić, aż w końcu zaczniemy żyć pełnią łaski i wprowadzać ją w prawdziwe życie.