„Cyganka nie chce pieniędzy… chce Jezusa” – Wybaczcie brak poprawności politycznej, ale to cytat 🙂 – Trochę mnie rozbroił 🙂 ale tak właśnie było. Słowa wypowiedziane przez przedstawicielkę kultury Romów w kościele na Markowskiej 7 – (taki garażowy kościół – Warszawa – Styczeń 2017).

Czasy takie, że stereotypy trzeba w głowie przestawić. Jak byłem mały to słyszałem opowieści o tym jak to przez wieś przechodzili Romowie to trzeba było wszystko chować… dziś wiem że czas naprawić myślenie w głowie. Nie dość że poznałem wielu chrześcijan z romskich rodzin, którzy nijak nie podpadali pod te stereotypy – to jeszcze takie historie jak poniższej jestem świadkiem.

Jakaś Pani na niedzielnym nabożeństwie dorwała się do mikrofonu i łamaną polszczyzną mówiła jak to Jezus ratował jej syna od śmierci po raz n-ty – Chwała Panu… i jak to się za niego wciąż modli. Opowiada jakie to boje przeżywa ze swoją romską rodziną – ona wierząca chrześcijanka a oni ją od tego odciągający… Jej syn kolejny raz leży w szpitalu.. umiera… stan krytyczny… Chce pomocy…!  Oczywiście w ramach wypowiedzi nie omieszkała wspomnieć o swojej nieciekawej sytuacji finansowej…

Wiecie jak to jest, tyle się już w życiu nasłuchałem rzewnych historyjek tylko po to by na końcu usłyszeć że ktoś potrzebuje pieniędzy… i moje myśli niestety poszły i tym razem w tym kierunku… No rozumiecie zawsze jak ktoś zaczyna o rzewnej historyjki. skończy się na tym ile a ile to pieniędzy trzeba na leczenie itd… a tu niespodzianka. Ktoś wzruszony historią dał ‚się nabrać’ chciał podarować tej kobiecie jakieś pieniądze, a ta jak nie krzyknęła tak w pięty poszło… a okrzyk ten wybrzmiał tak:

‚Cyganka nie chce pieniędzy…!!! Cyganka chce Jezusa!!!’

i odrzuciła pomoc…

Dziś prawdziwych cyganów już nie ma… – mógłbym podsumować…

Na tym nabożeństwie wiele innych świadectw było, jednak to było dla mnie chyba najbardziej dosadne. Chwilę później jak to u ewangelików, śpiewy itd.. i trzymanie łapek w górę… i wtedy mnie takie myśli przeszły…

No tak oni trzymają te ręce w górze bo w zasadzie każdy tutaj (wiele z tych osób poznałem) – łącznie ze mną – dawno by już nie żył gdyby nie Jezus – takie zbiorowisko osób które wiedzą co komu zawdzięczają. I w sumie racja, my tak naprawdę niczego nie potrzebujemy tylko patrzeć na Jezusa, a będziemy wtedy chodzić po wodzie i żyć wiecznie… Wiemy też że swoimi ‚łapkami’ niewiele zdziałamy, próbowaliśmy my już nie raz  niewiele to dało… dlatego trzymamy w górę na znak… Boże działaj za nas 🙂

Inaczej tez teraz patrzę na ten fragment, w którym apostoł Piotr mówi do chromego „Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!”. Może srebra ani złota nie miał, a nawet jakby miał jakieś grosiki ówczesne w kieszeni to i tak by to chromemu nic nie dało, bo co może dać kawałek metalu?

Jedyne co miał to świadectwo łaski Jezusa Chrystusa Syna Bożego, moc Ducha świętego… i to wszystko… bo tego tak naprawdę chromy Potrzebował…

Tego samego oczekiwała ta Cyganka w tym kościele… nie przyszła po pieniądze, nie przyszła po pomoc.. przyszła po Jezusa… i przyszła świadczyć o Jezusie…

Coraz bardziej też rozumiem dlaczego Jezus przyszedł do tzw. marginesu społecznego, Ci ludzie naprawdę wiedzą coś więcej…

Czym jest to Królestwo Niebieskie? Królestwo, w którym  takie Cyganki będą przed możnymi tego świata –  bo pojęła coś więcej niż wielu z nas? W Królestwie niebieskim ma być bez pieniędzy itd.. ale jak? Hmm.. ona – prosta kobieta wie coś więcej jak widać…

Przed oczyma mam wszystkie akcje zbierania pieniędzy na ‚kogoś chorego’, wiem że wydaje się być niemoralne nie dać pieniędzy… ale czy tak naprawdę te pieniądze mogą w jakikolwiek sposób pomóc? Ta Cyganka wiedziała, że prawdziwą pomoc może uzyskać tylko od Boga… wiedziała coś więcej!